Starcraft - Recenzja gry

Starcraft to zdecydowanie legendarna gra. Jest moją ulubioną. Mam zwyczaj porównywać gry do elementów jakiejś złożonej machiny, w której wszystko musi pasować i przylegać do siebie. Niektóre gry to wypaczone, zrobione z lipnego tworzywa badziewia, niczym źle wywarzone koła. Natomiast Starcraft jest zrobionym z tytanu niezniszczalnym trybem, wyciętym z laserową precyzją. Delektuje się patrząc za każdym razem na niego. Popatrzcie tylko na te świetnie wywarzone rasy: tak różne od siebie, a każda ma szanse wygrać. Grałem w tą grę naprawde kawałek czasu i gdy patrze na jakąś jednostkę, wiem dlaczego tak postąpiła, czasem przewiduję, co zrobi dalej ! W głowie mam mętlik, mógłbym sypać komplementami, ale mój język jest zbyt mało elokwętny i giętki.

Tak więc na koniec pozdrawiam wszystkich wiernych graczy SC! Nie chcę, żeby mój post wywołał tonę maili na moją skrzynkę typu: "Taki dobry jesteś? To choć". Nie jestem jakimś mistrzem, na battlenecie wygrywam jedną bitwę może na siedem, ale z moimi kolegami, wiernymi graczami spotykamy się w każdy weekend w jednej z łódzkich kawiarenek i oddajemy Starcraftowi hołd grając w niego...

StarCraft to cos tak genialnego ze trudno to opisac! Brakuje mi w nim tylko kilku rzeczy: wiecej jednostek (np jednostki wodne - BARDZO mile widziane) i wiecej realizmu w poruszaniu sie jednostek lotnictwa (patrz Total Annihilation). Gdyby te rzeczy dodano w StarCraft 2 to juz nic nie bylbym w stanie powiedziec! Acha! POLECAM ksiazke StarCraft! nie wiem jak teraz ale mozna ja bylo kupic w sklepie wysylkowym co sie zwal boda Wirtualny Swiat czy cos kolo tego. w kazdym razie reklamowali sie w CDA obok zawartosci CoverCD. Na dobry początek 6 siege tanków podjeżdża pod bazę przeciwnika (dajmy na to, że zergów) - zaraz wypdają z niej guardiany, by mnie załatwić, ale na to jest goliat z charon boosterami. Podlatują osłaniane przez wraithy i vale 2-3 cruisery z yamato, tymczasem piraci irradiate rzucają. Gdzieś podchodzi ghost z def. matrix i spuszcza nuke na sunkeny (do tego trzeba mieć siedem rąk, ale da się)Potem nadlatują 2 dropshipy i wyładowyją się z nich firebaci. Tymczasem naziemni pewnie już się uporali z częścią moich goliatów i marinesów (ultrasy...) Więc siege wracają szybko do normalnego stanu. Cała akcja kończy się rozjechaniem bazy. Czas akcji 60-90 sekund. Do tego ataku (w średniej fazie gry) potrzebujemy: 4 goliaty z charon boosters, 6 wraithów, 6 siege tanków, kilkunastu marines, 1 pirat do wykrywania i dużo zręczności.

Rozstawiamy pod bazą wroga siegem, tak by nie miały w zasięgu budynków. Podchodzimy goliatami i zaczynamy strzelać w zwisy (zawsze jakieś latają na obrzeżach, patrolując i chroniąc przed ghostami) Wróg się wnerwia i posyła na nas siły lądowe. Zmykamy goliatami na bok, a frajerzy dostają się pod ostrzał siegów. Wróg czując łatwy łup rzuca więcej sił do ataku na siege (z tego co widzę, są one zawsze pierwszym celem ataku)

I tu nastęuje główna ciekawa akcja - rzucamy marines, by się wmieszali w tłum szarżujących zergów. Przeciwnik widząc łatwy łup stopuje atak i zaczyna siekać marines. Tymczasem ataki wstrząsowe rozpykują równo WSZYSTKICH. Jeżeli przeciwnik olewa marines - ładujemy stimpaki i atakujemy bazę wroga, a konkretnie zwisy. Wraithy chronią przed akcją lotnictwa, a pirat może wspomóc irradiate.

Kolejna ważna partia - jeżeli przeciwnik rozwali marines, to zostawiamy 2 siege na straty, resztę składamy i wycofujemy się. Tymczasem zaaferowany przecwinik zdąży zapomnieć o goliatach. (Tak jest, sprawdziłem dwa razy!) Więc następuje powtórny atak na zwisy. Nawet jeżeli potem goliaty zostanąrozniesione, to wróg jest o te 50-70 control points do tyłu, a to wbrew pozorom dużo. Własne straty? 2 siege, 6 goliatów, kilkunastu marines. ja także mam kolejną taktykę, najważniejsi są w niej piraci. Dajemy im (ok. 6 sztuk) osłonę 6 wraithów i na razie zostawiamy. poczym standardowe, najbardziej irytujące zagranie, czyli rozstawienie siege-ów pod osłoną goliatów (nie wiem czemu niektórzy gracze nie doceniają siły ich charon boosters ) oraz....firebatów. Acha, byłbym zapomniał, potrzebny jest jeszcze battlecruiser.

.

Takie siły wystarczą. Atakujemy siegami i już przeciwnik nie ma wyboru... najpopularniejszym sposobem na pozbycie się czołgów jest atak queen albo guardianami. na te pierwsze mamy wraithy i goliaty, na drugie bardzo pomocne jest wsparcie irradiate. W wypadku ataku naziemnego, ultrali i zerglingi przechwytują firebaci, a hydraliski traktujemy irradiate (zauwarzyiście że jest niezwykle tanie? jeśli chodzi o energię oczywiście ) Ważne! siegami nadal atakujemy bazę! goliaci natomiast powinni, jeśli nie ma kryzysowej sytuacji, rozpocząć eliminację zwisów (cudowna nazwa ). Zaleca się także zabranie ze sobą kilku marines i scv, którzy uzdrawiają jednostki. można także pokusić się o przeniesienie jakiegoś budynku. Ważna jest stała produkcja firebatów, aby utrzymać przyczółek.

To nie jest sposób na szybkie zmiecenie bazy, a na powolne wykrwawienie przeciwnika. A tu przydaje się irradiate. Na koniec można dorzucić akcent w stylu "nuklear launch, detected" (to taktyka na późniejszą fazę gry).

Największe zagrożenie to templary i archony. Czasem psionic storm może ładnie popsuć nam szyki.... dlatego tworzymy oddział interwencyjny kilku wraithów, aby szybko wyeliminować zagrożenie. Na archonów jest oczywiście świetne emp. Dodatkowo proty mają niezłe siły powietrzne, dlatego tworzymy grupę interwencjną kilku goliatów i valikirii. Dodatkowo siły to głównie: piraci, 2 battlecruisery, sporo marines&medics i czołgi. I jeszcze przynajmniej jeden ghost.

Oczywiście nieodzowne w każdym ataku jest rozstawienie siegów (każda taktyka terran się na nich opiera ), które chronimy piechotą. W tym samym momencie puszczemy wraithy (właściwie na straty) aby wykończyły templarów i namierzyć szarżujących najprawdopodobniej w naszą stronę zelotów. nie można dopuścić do walki bezpośredniej, dlatego tłuczemy ich siegami. Jeśli siły lądowe przetrwały, oznacza to jedno: wygraliśmy . Na wszelkie scaraby albo cariery stosujemy lockdown, a nasze valkirie w większej ilości powinny panować w powietrzu. Wykorzystujemy także yamato, aby odciąć wroga od produkcji templarów. Należy dodać, że proty mają najsłabsze struktury obronne, dlatego zmaszowany atak, nawet pozostałej piechoty, powinien sobie poradzić. Oczywiście w razie czego mamy jeszcze atomówkę

W Starcraftową kampanię przeszedłem właśnie czwarty raz i myślę, że ta gra nadal wymiata. A warcraft3 ? Znudził mi się po pierwszej kampanii, a multiplayer to już kompletna porażka - niezrównoważone rasy i zero strategii (bo jak wymyślić strategię jeśli po pięciu minutach gry ma się zaledwie kilka jednostek?). Podsumowując:

1. Starcraft rządzi !!!
2. Starcraft2 musi być 10x lepszy od War3.
3. Starcraft2 też będzie rządził.
4. Warcraft3 jest niedopracowany i niewart kasy na niego wydanej.
5. Starcraft2 NIE MOŻE wykorzystywać pomysłów z War3, a już na pewno kretyńskiego wątku RPG (ni żebym coś miał przeciwko RPG, ale IMO albo trzeba było ten wątek bardziej urozmaicić i upodobnić do "czystego" cRPG, albo po prostu usunąć, bo psuje on całą zabawę), ani dennej i nieciekawej kampanii.
6. Jeśli Star2 będzie podobny do War3 to osobiścię podpalę siedzibę firmy Blizzard.
7. Starcraft rządzi !!!

  MMORPG  Gra MMO  gry strategiczne  gra internetowa  Gry RPG