inFamous - Recenzja gry

Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Mam za sobą dopiero 2-3 godziny, więc liczę, że to nie koniec dobrej zabawy. System bonusów za trofea z jedynki jest fajnie pomyślany. Po pierwszym uruchomieniu gry dostajemy 3 opcje. Rozpoczęcie nowej gry, kontynuacja jako ''zły'' Cole i kontynuacja jako bohater. Ja wbrew postanowieniu nie przeszedłem przed premierą dwójki pierwszego inFamous po raz drugi, więc rozgrywkę rozpocząłem jako kawał skurczybyka. Początek jest naprawdę intensywny. Już w pierwszych minutach mamy do czynienia z ''Bestią'', z którą toczymy pierwszy pojedynek jeszcze w Empire City. Po zakończeniu trafiamy do New Marais. Miasto jest naprawdę świetnie zaprojektowane, choć w paru momentach miałem wrażenie, że ktoś wkleił lokacje z Empire City i dodał parę szczegółów. System rozwoju Cole'a jest lepszy niż ten w pierwszej części. Teraz umiejętności i ulepszenia po odblokowaniu trzeba jeszcze aktywować poprzez wykonanie kilku popisowych akcji (od zwykłego pokonania przeciwnika po CARnage, czyli zniszczenie 4 samochodów w 4 sekundy). Dopiero potem możemy wydać nasze ciężko zdobyte punkty doświadczenia na zakup mocy. Ich jest sporo już na starcie. Cole ma prawie wszystkie moce, z którymi kończył walkę z Kesslerem w pierwszej części i już na początek dostaje kilka nowych. Komiksowe przerywniki stoją na bardzo wysokim poziomie. Te w pierwszej części były niezłe, ale tutaj są niesamowite.

User Generated Content też jest pomysłowo wpleciony. Z samego edytora jeszcze nie korzystałem, ale rozegrałem kilka misji. Fajnie, że nie są one wybierane gdzieś z menu głównego, a są porozrzucane po mieście i exp zdobyty w trakcie ich wykonywania możemy wykorzystać w wątku głównym. Do tej pory dominują poziomy zrobione na szybko byleby wbić trofeum za wykonanie jednej misji. Dlatego najczęściej naszym zadaniem jest zabicie 30+ przeciwników w ciasnym pokoju albo przejście z punktu A do punktu B. Jednak LBP pokazało, że wyobraźnię gracze mają sporą i z czasem pojawią się poziomy naprawdę dobre. Na razie najlepsza była chyba misja, w której musiałem zniszczyć złą kulę dyskotekową, która zabijała ludzi.

Wygląda świetnie Po prostu świetnie. Walić nowy wygląd Cole'a, który nie dla wszystkich jest wystarczająco bad-assowy (chociaż głos mogli by bardziej dać hardy...), ale to co się dzieje na ekranie przechodzi pojęcie Akcja, wybuchy, chaos. Tak można to podsumować... Niby wygląda głównie to jak ta sama gra, ale system poruszania się jest zmieniony, nowa broń naprawdę działa kozacko, końcowe tornado jest świetne a destrukcyjność otoczenia przynajmniej podczas tej misji sprawia, że nie wiadomo na czym wzrok zatrzymać Ciekawi mnie fabuła & obecność tych mutantów. W końcu wyglądają jak rasowe skurczybyki. Chyba każdą z mocy z pierwszej części mamy na początku dwójki, a jeśli tak nie jest to z czasem nabywamy tą umiejętność. W drugiej ciekawe jest to, że części ulepszenia tworzą inne tryby umiejętności, dzięki czemu możemy, w zależności od tego czego potrzebujemy, przełączać pomiędzy trybami. Dzięki temu mamy do dyspozycji koło 30-40 mocy. Warto też dodać, że w zależności od tego czy grasz jako dobroduszny Cole czy kawał skurczybyka, masz różne umiejętności. Podstawową mocą jest Bolt. Wystrzeliwany z ręki ładunek energii elektrycznej, który pochłania niewiele energii i dzięki różnym modyfikacjom jest najbardziej uniwersalny. Oprócz tego są różne odmiany fali uderzeniowej, granatów i rakiet. Ogólnie Cole potrafi w dwójce robić naprawdę sporo rzeczy. Korzystając z pola kinetycznego może podnosić ciężkie obiekty (np. samochody, którymi ciska w przeciwników). Może stworzyć pole siłowe chroniące go przed atakami, przyzywać tornada (very effective) i burzę. Największą różnicę w porównaniu do pierwszej części stanowią umiejętności wspomagające poruszanie się po mieście. Ogólnie warto w obie części inFamous zagrać i najlepiej zacząć od części pierwszej, żeby potem przy dwójce samemu przekonać się jak wiele rzeczy zostało poprawionych.

Po pierwsze mutanty. Są...zmutowane. I to dość bardzo, z początku myślałem, że pomyliłem grę z Dead Spacem. Skoro potwory są takie dzikie można się więcej krwi niż w oryginale czyli jaka taka może się pojawić. Pozostawiono genialny system poruszania się po siecii energetycznych i dodano poruszanie się po obwodach na ścianach i rynnach. Zmienia się też otoczenie na lepsze i nowsze. W jedynce nie było złe, jednak biło po oczach szarością. Tu jednak mamy chyba cieplejsze klimaty (palmy) i myślę, że to będzie Ameryka Południowa, pewnie Brazylia. Wraca fala pulsacyjna czy jakoś tam, lewitowanie. W pewnym momencie Cole rzuca coś w stylu sterowanych ładunków wybuchowych. Dwa pociski elektryczne wybuchają pod wpływem fali puls. No i końcowe wyładowanie, pewnie jakiś finisher zużywający całą energię oraz miecz, którego system walki opiera się na kombosach. Sam gejmplej przypomina mi Prototypa, szczególnie moment z helikopterem jest zbyt podobny do pierwszej misji Aleksia. Dużo akcji. No i wreszcie pojawia się porządna fizyka obiektów, choć możliwe, że skryptowana. I ten głos w słuchawce na początku. Nie znam głosów z angielskiej wersji, więc obstawiam na Zeka. Oferuje ono kilka misji, a gra odpaliła trailer w trakcie jednej z nich, więc pewnie jest tu jakiś limit czasowy.

W tym roku w dziedzinie elektronicznej rozrywki nic nie zrobiło na mnie tak wielkiego wrażenia. Pierwsze co rzuca się w oczy to skok technologiczny, o którym było sporo mowy, ale nie sądziłem, że jest to tak widoczne. W inFamous 2 poprawiono wszystko. Oświetlenie, paletę barw, animacje, szczegółowość lokacji, efekty używania mocy. Jest nawet szczątkowa destrukcja lokacji. Jakże mnie rozbawił fakt, kiedy po rzucie samochodem (tak, można podnieść i rzucić autem) w rusztowania, na których stali przeciwnicy, cała konstrukcja posypała się efektownie. Mocy jest więcej. Ja natknąłem się m.in. na tornado. Efekt niesamowity. Dodano też sporo nowych przeciwników, którzy w niczym nie przypominają ubranych w śmiecie wrogów z pierwszej części. To na co narzekał redaktor IGN czyli walka wręcz i problemy z kamerą są chyba trochę na wyrost. Walka w zwarciu wygląda efektownie i jest zrealizowana z jajem. Spowalnianie czasu trochę przeszkadza, ale na dłuższą metę przy tak rozbudowanym korzystaniu z mocy, będzie to tylko dodatek. Nieźle rozwiązano sprawę odłamków, które nie są już tylko porozrzucane na ścianach budynków. Biegając po mieście spotkałem przechodnia, który trzymał jeden z blast shardów i sobie spacerował. Ja go napadłem i mu odłamek zabrałem. :3

InFamous 2 wygląda fenomenalnie i mam wrażenie, że może to być jeden z niespodziewanych kandydatów do gry roku.

  MMORPG  Gra MMO  gry strategiczne  gra internetowa  Gry RPG