Final Fantasy - Recenzja gry

Mam za sobą przede wszystkim cała jedynkę (w odświeżonej wersji z FF Originals) i połowę dwojki, z której w międzyczasie zrezygnowałem, bo system rozwoju postaci był poroniony. Pomimo prostej graficzki obydwie części wciągają, nie potrzeba nawet wybitnej znajomości angielskiego. Idąc dalej, grałem na PC-cie w ósemke, ale zaciąłem się na trzeciej płycie i kiedyś przejdę to jeszcze raz, tym razem odpowiednio rozwijając postacie. Ósemka jednak bardzo mi się podobała, ze względu na fabułe oraz postacie (choc manga mi nie rpzeszkadza, to jednak wolę, jak ludziki sa proporcjonalne). Jak na razie to właśnie FF VIII mi się najbardziej podobała. Swego czasu zaliczyłem również połowę FF X i teraz czekam niecierpliwie na powrót konsoli do mnie, by móc zagrać raze jeszcze, bo naprawdę jestem ciekaw, co stalo się z bohaterami, a przede wszystkim Tidusem, którego w FF X-2 podobno poszukują (i proszę mi nie spoilerować i nie opowiadać historii). Ta częśc z kolei urzekła mnie grafiką, przedstawionym światem, ale cóż - róznica jakościowa pomiędzy PSX a PS2 jest przecież oczywista. Obecnie zasuwam w FF VII, powoli dochodzę do końca pierwszego dysku i musze przyznać, że faktycznie mi się podoba (choć nie wiedzieć czemu, nie wciągnęła mnie jeszcze tak bardzo jak ósemka, ale wszystko wszak przede mną). A w kolejce, na tzw. lepsze czasy czekają FF V, FF VI, FF IX i FF Tactics. Od chwili, gdy zagrałam w dwie moje pierwsze gry serii (czyli FF VIII a potem FF X, psotawiłem sobie za punkt honoru zdobyć pozostałe. I mam... A już inna rzecz, kiedy ja je przejdę, bo to przecież w setkah godzin jest liczone. Minusem w tej grze jest dla mnie nie możność pominięcia wstawek animacji GF'ów, a używa się ich przecież bardzo często.

Kolejnym jest właściwie całkowity brak dialogów... ale to chyba charkterystyczna cecha Final Fantasy i nawet tak bardzo nie przeszkadzało.

Urzekła mnie natomiast niezwykle dopracowana fabuła, kilka razy naprawde byłem zaskoczony jej rozwojem, co w połączeniu z ciekawymi i naprawdę charakterystycznymi postaciami (każda ma swój charakter) sprawiło że los bochaterów nie był mi obojętny i szybko pojawiły się postacie mniej i bardziej lubiane.

I choć doświadczenie zdobywało się - ja w tego typu grach - za walkę, to jednak grając czuło się że celem gry bynajmniej nie jest walka, że fabuła nie jest pretekstem do eksplorowania kolejnych obszarów i oczyszczania go z nowych typów przeciwników.

Sam świat - jak to w japońskich produkcjach - jak i postacie nie jest czarno-biały, każdy ma swoje racje , swoje dążenia a gracz często może mieć wątpliwości czy rzeczywiście chce 'wygrać'.

FF4 - przetłumaczona przez fanów (wersja "oficjalnie" amerykanizowana ma zmieniony system walk i jest ocenzurowana...), jednak fabuła IMHO mocno naciągana i nie przypadła mi do gustu - owszem, można sobie na księżyc planety polecieć, FF4 ma też chyba najgłupszą postać w historii serii, czyli Edwarda - koleś, kiedy w walce dostawał bęcki, po prostu... uciekał :| Że już nie wspomnę o akcjach z córką Tellaha... "you spoony bard!" Ale był też (nomen omen ) Kain, który był dragoonem, czyli bardzo dobrze było.

FF5 - oj, trudnawa gra. Fabuła nieco bardziej skomplikowana, a i walki trudniejsze - trzeba było pakować postacie, bo inaczej się nie dało grać. Grałem kiedyś pierwszy raz i próbowałem zawalczyć w Cleft of Dimensions, ale zostałem zmieciony w pierwszej walce tam Potem grałem z opisem z serwisu Krypta FF, gdzie były podane levele postaci, przy których gra się bezproblemowo i z niego korzystałem, przechodząc drugi raz, co zajęło mi 30 godzin Satysfakcja była spora, do Omegi i Shinryuu nawet nie przyfikałem (czyli nieobowiązkowi, übersilni bossowie; zginąłem odpowiednio w drugiej i pierwszej turze ), ale grę ukończyłem, fajnie było, tylko Galufa żal... Ale zachęcony FF5 siadłem do FF6 i zostałem znokautowany.

FF6 - gra wymiata, rządzi itd. Rewelacja. Ośmielę się nawet rzucić hasłem, że to moja druga ulubiona gra z serii FF.

FF7 - od niej zaczęła się moja przygoda. Gra-kult, setki godzin przy niej spędzonych, napakowanie każdego rodzaju master materii dla każdej postaci, wszystkie limity, morfowanie stworków w zatopionym samolocie, przeszedłem chyba ponad 30 razy. Druga moja ulubiona gra, którą worshipuję Wkrótce firma Square Enix, żerując na kulcie tej gry, wyda film Final Fantasy 7: Advent Children, będzie faptastycznie.

FF8 - kupiłem tę grę z nadzieją, że będzie even more genialna od FF7 - ale podstawową jej wadą jest to, że nie jest podobna do FF7 Fabuła pomieszana i dość nierówno prowadzona, postacie już nie są mangowe, niektóre elementy wrzucone jakby na siłę (np. zamek Ultimecji na samym końcu :shock:)... Owszem, ludziska po forach się domyślają, czy np. Rinoa to Ultimecja itd., ale mnie - szczerze mówiąc - nie chciało się zastanawiać nad fabułą, nie wciągnęła mnie na tyle. System walk mniej dynamiczny od FF7, gra jakby wolniejsza... Owszem, siedziałem przy tym też paręset godzin, zdobyłem wszystkie karty, GF-y, bronie, rozwaliłem Weapony (jak się kupuje grę na konsolę za 200 PLN to się chce w nią grać, eh? ) ale jakoś teraz nie mam chęci wracać. No, może żeby jeszcze raz zobaczyć Gilgamesha, wiążącego część 5 z 8

FF9 - gra trudna do kupienia, przynajmniej w wersji innej niż niemieckojęzyczna Gra troszkę niedopracowana, fabuła jest prosta, system walki też taki tego... Owszem, ma swoje mocne momenty, ale IMHO zabrakło gdzieś tego rozmachu z poprzednich części. Gra ponoć była na początku projektem o roboczej nazwie "FF Gaiden" (coś jak side-story, miał to być tribute dla serii), który rozrósł się do takich rozmiarów, że postanowiono z niego zrobić FF9. IMHO - nieco chybiony pomysł... ale dało się grać i pod koniec było naprawdę ciekawie.

FFX - nie grałem w ogóle; w te wakacje miałem sobie kupować PS2 dla tej gry, ale jakoś oprzytomniałem Może kiedyś będzie emulator zdolny ją odpalić na PC, to się kupi (kosztuje zaledwie 80 PLN!) i rozkmini Ale to trzeba albo poczekać parę lat na emu albo modlić się o deszcz darmowych PS2.

Final Fantasy Tactics - gra nie trafiła do Europy podobno ze względu na kontrowersje - w grze organizacja podobna średniowiecznemu Kościołowi jest opanowana przez demony, siejące swoją propagandę pod przykrywką religii, chcąc ożywić starożytnego demona, St. Ajorę, a sam gracz w pewnym momencie zostaje ogłoszony heretykiem. Ponieważ wcześniej grałem w FFT Advance, taka "poważniejsza" fabuła wydawała mi się trochę nie na miejscu, ale przeszedłem - fajnie było i grało się dość długo, bo 40 godzin. Ale żebym padał przed tą grą na kolana, to nie powiem. Ale można było zdobyć do drużyny Clouda z FF7 i Aeris spotkać

Final Fantasy Tactics Advance - grałem już dość dawno i gra mi się bardzo spodobała. Fabuła raczej dla dzieci, ale przynajmniej człowiek się nie stresuje FF z "Tactics" w tytule są strategicznymi jRPG - czyli wystawiamy jednostki o poszczególnych specjalnościach i parametrach do bitew, w których zdobywamy doświadczenie i nasze postacie stają się silniejsze, można dawać im nowe specjalności (zawody), trzeba było kombinować z uzbrojeniem itd. Polecam.

  MMORPG  Gra MMO  gry strategiczne  gra internetowa  Gry RPG