Chivalry: Medieval Warfare - Recenzja gry

Z pozycją tą spotkałem się - można rzec - przy okazji. Podczas moich codziennych odwiedzin na stronie GameTrailers.com natknąłem się na zapowiedź Chivalry: Medieval Warfare i... zaciekawiło mnie to, nie powiem. Z tego, co wiem, to Torn Banner Studios postanowiło wspomóc się Kickstarterem, aby projekt otrzymał zastrzyk pieniężny i miał szansę ujrzeć światło dzienne. I bardzo dobrze, bo zapowiada się kawał niezłego slashera w perspektywie pierwszej osoby, który dzieje się w brudnym średniowieczu, z jego wszystkimi brudnymi zasadami, a w zasadzie ich braku. Podoba mi się to. A jeszcze bardziej informacja, że gra będzie zintegrowana ze Steamem, wobec czego znalezienie chętnych do gry będzie rzeczą trywialną. Filmik, do którego kolego ZdeniO podał linka, napawa bardzo optymistycznie i zachęca do przyszłego kupna.

W porównaniu do niedawno omawianego War Of The Roses, to Chivalry: Medieval Warfare wypada trochę lepiej, choć można stwierdzić, że obie gry są warte uwagi i ogrania.

Grafika na najwyższych ustawieniach prezentuje się średnio- Grafika na najwyższych ustawieniach prezentuje się średnio
Walki są bardzo dynamiczne i szybkie
Niewykorzystany potencjał broni dystansowej (strzały i bełty lecą wolno a przyjemność z grania strzelcem jest niska)
Kiepski balans grywalnych klas (nie widzę sensu w graniu jako men-at-arms)
Ładne animacje postaci
Walki są bardzo dynamiczne i szybkie
Niewykorzystany potencjał broni dystansowej (strzały i bełty lecą wolno a przyjemność z grania strzelcem jest niska)
Kiepski balans grywalnych klas (nie widzę sensu w graniu jako men-at-arms)
Ładne animacje postaci

Pragnę zaznaczyć, że gram od bardzo niedawna i nie wyrobiłem sobie jeszcze zdania nt tej gry. Na dzień dzisiejszy jestem troszkę zawiedziony, ponieważ obiecywałem sobie wiele więcej oglądając zamieszczane w internecie trailery. Mimo wszystko gra się przyjemnie i jestem pewien, że dam grze szanse.

Na początku myślałem podobnie, ale po grze takowym stwierdziłem, że to właśnie strzelcy są najlepsi na vanguardów czy rycerzy z bronią dwuręczną - lekka kusza lub łuk (najlepiej długi, choć krótkim też się da) pozwalają trafić przeciwnika, który nie ma się jak zasłonić. Często było tak, że trafiałem w "okienko" pomiędzy swoimi i zabijałem przeciwnika. W sumie zabijam o wiele mniej swoich łucznikiem niż rycerze czy vanguardzi z tymi swoimi broniami dwuręcznymi. Inna sprawa, że najlepiej mi idzie na średnim dystansie, ale zobaczymy, co będzie po patchu, który ponoć ma wyjść na dniach. Większe zastrzeżenia mam do broni dwuręcznej. O ile zasięg i obrażenia są w porządku, to szybkość z jaką są oni w stanie przejść do bloku po ataku i mały koszt wytrzymałości za każde uderzenie uważam za błąd - najlepszą obroną dwuręcznych jest dobry atak, żeby wróg bał się podejść. Dlatego sądzę, że należy zwiększyć koszt staminy za każde uderzenie (łatwiej się macha bronią jednoręczną niż dwuręczną) i spowolnić częstotliwość bloku po ataku. Nie dużo, ale na tyle, żeby nie można było atakować tak samo szybko, jak bronią jednoręczną, mogąc przy tym prawie tak samo szybko blokować.

Problem byłby pewnie mniejszy, gdyby men-at-arms miał dwa razy więcej życia, bo na chwilę obecną rycerz z bronią dwuręczną ma od niego większy zasięg, zabija jednym, góra dwoma ciosami, szybciej się regeneruje i przeżyje więcej ciosów men-at-armsa. Nie mówię, że nie da się takiego zabić, ale jak "podgryzasz" przeciwnika to często ktoś ci go dobija (ważne, bo bronie wymagają fragów, żeby je odblokowywać) albo przybywają posiłki. Men-at-arms czy łucznik to klasy zdecydowanie trudniejsze od vanguarda czy rycerza, ale men-at-arms jest nawet trudniejszy (moim zdaniem) od łucznika. Da się nim nieźle zabijać, ale to wymaga prawdziwego uzdolnienia. Gra jest świetna, ale wymaga jeszcze doszlifowania w kwestii men-at-armsa, łucznika i broni dwuręcznych. Poza tymi mankamentami walczy się bardzo dobrze, nawet jeśli wciąż są ludzie, którzy machają bronią na lewo i prawo w tłumie. Bardzo podoba mi się ta instynktowna walka zespołowa - ludzie potrafią zachodzić przeciwnika, pomagać potrzebującym, itp. Duży minus za to, że trzeba odblokowywać bronie, bo to tworzy dysproporcje i zmusza ludzi do ich odblokowywania, często kosztem celów misji (sam tak mam). Po tych wszystkich shooterach osadzonych w czasach II WŚ i współczesnych, Medieval Warfare bardzo mnie zainteresowało, jako że jest odmianą od oklepanych tematów. Gra jest na tyle świetna, że mam już na liczniku grubo ponad 200 godzin.

Cieszy mnie fakt, że Chivalry bazuje raczej na umiejętnościach walki, nie na bezmyślnym klikaniu LPM (chociaż w trybie FFA zdarzają się i takie rzeczy). Mimo, że dostępne są tylko trzy rodzaje ciosów, są one naturalne - nie sądzę, by w prawdziwej walce na miecze ktokolwiek stosowałby coś ponad to. Immersję potęgują również dopracowane efekty dźwiękowe - szeleszczenie kolczugi przy chodzeniu czy szczęk mieczy podczas walki.

Fajnie, że wraz z aktualizacją została dodana możliwość customizacji postaci. Można się więc pożegnać z jedną z największych wad gry. Dodanie mikropłatności nie przeszkadza - dotyczą one jedynie hełmów.

To, czego mi brakuje, to liczba dostępnych map. Obecnie zbyt często się powtarzają. Mam jednak nadzieję, że wkrótce twórcy dodadzą kilka nowych.

Ogólnie oceniam Chivalry bardzo pozytywnie, szczególnie, że można je kupić za ok. 35 zł, co stanowi świetny stosunek ceny do jakości. Polecam zarówno wszystkim fanom średniowiecza, jak i ludziom znudzonym formułą ciągłego strzelania z broni palnej.

  World of Warcraft  MMORPG  Gra MMO  gry strategiczne  gra internetowa  Gry RPG