Alan Wake - Recenzja gry

Alan Wake to moim skromnym zdaniem najlepszy single player od lat. Scenariusz, sprawia że cały czas się zastanawiasz nad dalszym losem głównego bohatera. Historia opowiada o Alanie Wake'u - bestsellerowym pisarzu. Alan ma problem od dwóch lat stara się napisać nową książkę. Niestety dopadł go tzw. "writer's block". Cała ta sytuacja doprowadza go do szału przez co staje się nerwowy i agresywny. Ma także problem ze spaniem, nękają go przeraźliwe koszmary związane z ciemnością. Jego żona Alice by temu zaradzić, zabiera męża do spokojnej miejscowości Bright Falls, by ten mógł odpocząć i zebrać siły do kontynuowania swej pracy. Oczywiście jak to zwykle bywa w historiach horrorowych, wszystko idzie w diabły. Nie chciałbym tutaj zbyt dużo spoilować więc napiszę tylko, że Alice znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a Alan stara się ją odnaleźć. Co gorsza nad miasteczkiem zbierają się czarne chmury, a nasz protagonista będzie musiał stawić czoła tworom swego własnego umysłu.

Fabuła jest przemyślana i niezwykle klimatyczna. Trzyma w napięciu od początku do końca. Bardzo duży w tym udział samej formy najnowszej produkcji Remedy. Gra ma styl serialu telewizyjnego. Co za tym idzie? Mamy 6 odcinków, każdy ma długość od 2 do 3 godzin gry. Każdy odcinek kończy się mocnym cliffhangerem, motywującym nas do dalszej gry. Całość opowieści ma bardzo dopieszczony filmowy klimat z dużym naciskiem na budowanie napięcia oraz niepewności. Bardzo duży plusik za to.

Gameplay możemy podzielić na dwie części. Pierwsza to gra podczas dnia. Wtedy Alan Wake zamienia się w przygodówkę, której celem jest rozmowa i obserwowanie samego miasteczka Bright Falls. Scenarzyści z Remedy stworzyli szereg interesujących postaci, od zwykłych policjantów, poprzez starych heavy metalowców, a na zwariowanych babciach kończąc. Podczas gry ani razu nie odczułem znużenia podczas badania historii Bright Falls. Druga część rozgrywki to noc. Gdy noc opanuje miasteczko, Alan Wake staje się survival horrorem. Będziemy przedzierać się przez kilometry lasów, tartaków, starych elektrowni oraz samego Bright Falls. Każdy odcinek ma nową unikalną miejscówkę, która zapada w pamięć. Sama struktura odcinków też jest różnorodna. Od czasu do czasu będziemy zmuszeni do desperackiej obrony przeciwko napierającym opętanym. Innym razem trafi nam się jakaś nie skomplikowana zagadka logiczna, a jeszcze innym razem będziemy uciekać ile sił w nogach z powodu braku jakiejkolwiek broni.

Mówiąc o broniach nasz bohater dysponuje całkiem pokaźnym arsenałem. Wake potrafi posługiwać się rewolwerem, strzelbą, karabinem myśliwskim, rakietnicą, racami oraz granatami błyskowymi. Jednak najważniejsza w jego inwentarzu jest latarka. To dzięki niej możemy osłabić przeciwnika by potem zranić go z broni konwencjonalnej. Latarkę napędzają baterie, tak więc będziemy biegać po lesie w poszukiwaniu skrzyń z amunicją, leśniczówek lub szafek bezpieczeństwa. Podczas gry na normalnym poziome trudności nie miałem zbytnio problemu z amunicją i przetrwaniem. Na najwyższym natomiast były momenty gdzie po prostu błagałem o jakikolwiek składzik z kilkoma pociskami i choćby jedną bateryjką. Osobiście polecam grę przechodzić na poziomie trudnym, ponieważ jest on najbardziej zbalansowany. Samo sterowanie w grze wypadło świetnie, ale czego innego spodziewać się po twórcach Maxa Payne'a.

Oprawa audio - wizualna zniewala. Gra wygląda świetnie, zarówno otwarte tereny, jak i modele postaci zostały wykonane z jak największą dbałością o szczegóły. Momentami mimika postaci łapie dziwny przeskok co do tekstu ale są to sporadyczne sytuacje. Co do głosów postaci, to też wypadły świetnie. Dialogi niosą ze sobą silne emocje, takie jak gniew, strach i śmiech. Tak w Alanie Wake'u można się pośmiać. Remedy pozwoliło sobie na kilka ciekawych żarcików i easter eggów. Nie będę ich zdradzał ponieważ mnie one rozwaliły na łopatki. Soundtrack w grze to swego rodzaju mieszanka nastrojowej muzyki symfonicznej oraz licencjonowanych utworów. Wszystko łączy się w spójną całość i potęguję jeszcze bardziej uczucie filmowości.

Podsumowując, Alan Wake to gra która wciągnęła mnie swoim niepowtarzalnym klimatem, fabułą i ogólnym szlifem. Przez 15 godzin gry siedziałem z nieustannym uśmiechem na twarzy. Dodam jeszcze tylko, że fani horrorów, tych pisanych i tych oglądanych wyłapią jeszcze mnóstwo dodatkowych smaczków, których tu nie wymienię by nie psuć zabawy. Polecam tą grę każdemu kto tęskni za naprawdę dobrą fabułą i silnym single playerem. Mnie nie pozostało nic innego jak powrócić do Bright Falls i przeżyć tą niesamowitą historię kolejny raz, do czego Was też gorąco namawiam. Zawsze trzymałem się opinii, że nie ma czegoś takiego jak gra idealna, warta oceny 10/10. Czasem zdarzają się wyjątki i to jest właśnie jeden z nich.

No to jedna z tych producji na którą warto czekać i wymienić sprzęt bo z tego co prezentują screeny czyli wspaniałą grafikę i rewelacyjne światłocienie, które mają budować horrorowy klimacik w grze i być jedną z (uwaga ) broni a właściwie główną bronią. Nooo to gratulujemy panom od Max Payna wyobraźni bo pomysł IMO dziwny chociaż patrząc na całą fabułę praktyczny bo głównymi przeciwnikami mają być maszkary nocne które boją się światła (oby panu Alanowi nie zabrakło bateryjek ekhm i to pewnie będzie nasza amunicja xD ) ciekawe jakie jeszcze pomysły zaaplikuje swojemu nowemu "dziecku" Remedy... To, że grafika w każdej z tych produkcji będzie świetna, wiedzą wszyscy. Ważniejszym pytaniem jest, czy gry te sprostają oczekiwaniom pod względem fabularnym i samym gameplay'em. Nie sztuka zrobić produkt o wypaśnej grafice, a zerowej grywalności. Rozmawiamy tutaj o AW. O wizualia nie musimy się martwić, tylko czy fabuła będzie przeprowadzona Z MYŚLĄ od początku do samego (zakręconego) końca. Z wypowiedzi wynika, że podstawka jest odrębną częścią historii, zapewne z jakimś dość satysfakcjonującym zakończeniem, ale jednocześnie obliczonym pod wrzucenie do napisów końcowych "To Be Continued...". Natomiast kontynuacje jawią mi się jako regularna "gra epizodyczna" (na modłę Sama & Maksa czy ToMI), nazwana DLC, bo to bardziej nowoczesne określenie i większy lans . Powiedziałbym, że jestem otwarty i nie skreślam takiej struktury gry, dopóki nie zobaczę jej w akcji... no ale przez politykę Remedy i Microsoftu

Gry w akcji niestety nie zobaczę. Anyway, sposób dystrybucji dziwny, ale jeśli pasował im do koncepcji artystycznej - why not. Tylko że bardziej prawdopodobne, że pasował im do budżetu.

W grze strzelania wcale tak dużo nie ma, przeciwnicy nie wyskakują niespodziewanie, zawsze ich pojawienie wiąże się ze zwolnieniem czasu i kadrem na nich. Gra straszy klimatem i paroma innymi "motywami" min. jest taka jedna starsza pani...nie będę spoilerować. Średnią ocen zbytnio bym się nie przejmował, ostatnio twórcy informowali, że 7 recenzji dało grze ocenę poniżej 8, ale 40 dało 9 albo więcej. Jak mówi jedna reklama "statystyczny polak nie istnieje", tak samo jest z grami, kilka serwisów zdecydowanie zaniża średnią, a gra jest naprawdę dobra.

  World of Warcraft  MMORPG  Gra MMO  gry strategiczne  gra internetowa  Gry RPG